100%
0 zł do końca cel: 50000 zł

Wsparcie dzieła misyjnego w Amazonii

Mieszkańcy peruwiańskiej dżungli tylko raz w roku mogą uczestniczyć w Eucharystii. Pomóż misjonarzowi zanieść Chrystusa do amazońskich wiosek!

W XXI wieku na świecie jest nadal wiele miejsc, których mieszkańcy nie słyszeli o Chrystusie lub dopiero zaczynają Go poznawać. Do tych terenów pierwszej ewangelizacji należą rozległe zakątki amazońskiej puszczy. Pomimo tak olbrzymich osiągnięć techniki tam praca misyjna nadal niewiele różni się od tej, którą w swoich pamiętnikach opisują misjonarze sprzed wielu lat.

Do odciętych od cywilizacji wiosek płynie się łódkami, dziś już nie z drewna, a z aluminium i wyposażonymi w silniki elektryczne. Ekonomiczniej, szybciej, ale to nadal podróż trwająca wiele godzin, a czasem dni. Każda wyprawa zajmuje od dwóch tygodni do miesiąca czasu, w zależności ile miejsc musi odwiedzić misjonarz.

Taka właśnie jest praca salezjanina, ks. Józefa Kamzy w peruwiańskiej dżungli, w delcie rzeki Maranon. Misja salezjańska w peruwiańskiej dżungli obejmuje  42 000 km2, które zamieszkuje siedem indiańskich plemion. Kapłanów też jest siedmiu.


Oznacza to, że do większości wspólnot misjonarz dociera raz, najwyżej dwa razy w roku. Na szczęście w każdej takiej wspólnocie są katechiści, to osoby przygotowane przez parafię, które gromadzą wspólnotę wiernych w każdą niedzielę, w często bardzo prowizorycznych kaplicach, i głoszą Słowo Boże. To ludzie wielkiej wiary, którzy pragną by Jezus dotarł do każdego człowieka. Wielu z nich prowadzi także katechezę przygotowującą do sakramentów, ale oni kapłana nie zastąpią, nie udzielą sakramentów. Ale nigdy nie zastąpią oni kapłana, który jako jedyny może udzielić Sakramentów.

Na taką wyprawę trzeba być dobrze przygotowanym – misjonarz musi zabrać ze sobą jedzenie na cały miesiąc oraz lekarstwa. Zdarza mieszkańcy zapraszają misjonarza na poczęstunek, ale często sami nie mają wiele, a jak wszędzie, tak i w amazońskich wioskach nie brakuje najuboższych, którzy z wdzięcznością przyjmą zostawiony przez gościa worek ryżu czy makaronu, nie wspominając o lekach. W taką podróż misjonarz rzadko udaje się sam, trzeba więc opłacić sternika, który będzie płynął łódką, zakupić zapas paliwa.

W tym roku z okazji Tygodnia Misyjnego wspieramy pracę ewangelizacyjną ks. Józefa Kamzy wśród plemion w amazońskiej dżungli. Zebrane środki przeznaczone będą na koszty wypraw misyjnych oraz wyposażenie i budowę nowych kaplic dla mieszkańców.