List z Boliwii – Adopcja Miłości
Poniżej przedstawiamy list, który napisała niedawno studentka medycyny, Jael, która od czasu szkoły średniej (wówczas jeszcze będąc w domu dziecka w Tupizie) korzysta ze wsparcia w ramach programu Adopcji Miłości. Jej przykład pokazuje, że długotrwała inwestycja w wychowanie i wykształcenie przynosi wymierne efekty!

Jael po prawej
Drodzy Przyjaciele,
jak się macie? Mam nadzieję, że dopisuje Wam zdrowie, a w Waszych sercach gości pokój. Dzięki Bogu ja jestem zdrowa i nadal jestem na studiach, praktycznie już na finiszu. Aktualnie rozpoczęłam dziesiąty semestr medycyny; w tym roku będę odbywała staż i obowiązkową praktykę lekarską. Jestem już tylko krok od zostania lekarzem, co mnie ogromnie cieszy. Jestem bardzo dumna z tego, co udało mi się osiągnąć.
Chcę wyrazić swoją najszczerszą wdzięczność za wszelką Waszą pomoc, którą mnie otoczyliście, za całe Wasze wsparcie dla mnie. Zawsze kiedy jestem już zmęczona nauką myślę o Was, którzy pomimo tego, że macie własne życie i potrzeby, wciąż mi pomagacie i wierzycie we mnie – bezgranicznie Wam za to dziękuję!
W mijającym semestrze miałam bardzo ciekawe zajęcia – reumatologię. Spotykaliśmy pacjentów, którzy byli bardzo wdzięczni swoim lekarzom, ponieważ przed podjęciem leczenia chorób takich jak toczeń, fibromialgia, czy zapalenie stawów nie mogli prowadzić normalnego życia. Wielu z nich poruszało się na wózkach, ale w toku leczenia ich stan zdrowia powoli się poprawiał. Cudownie było to obserwować, jak wraca im nie tylko sprawność fizyczna, ale i radość. Było to bardzo inspirujące doświadczenie.
Pozostało mi niewiele czasu na studiach, ale wiem też, że nigdy nie przestanę się dokształcać. Chciałabym być takim lekarzem, który daje nadzieję i zawsze jest gotowy do pomocy.
Dziękuję za czytanie moich listów. Życzę Wam wielu Bożych błogosławieństw. Ściskam i całuję.
Jael