W jednym z najbiedniejszych zakątków Zambii, w dzielnicy Makululu w mieście Kabwe, tysiące dzieci codziennie walczy o przetrwanie. W świecie, gdzie głód, brak edukacji i choroby są codziennością, młodzi ludzie często trafiają na ulicę — szukając jedzenia, schronienia i poczucia bezpieczeństwa. Tam jednak spotyka ich przemoc, uzależnienia i życie bez nadziei.
Projekt „Wyrwanie dzieci z ulicy” prowadzony przez salezjanów w Makululu ma jeden, niezwykle konkretny cel – uratować dzieci przed życiem na ulicy, dając im dom, edukację i szansę na nowe, lepsze jutro.
Trudna rzeczywistość Zambii
Zambia, kraj ponad dwa i pół razy większy od Polski, zmaga się z głębokim kryzysem społecznym i gospodarczym. Ponad 60% mieszkańców żyje w ubóstwie, utrzymując się z drobnego handlu, rolnictwa lub nisko płatnych prac fizycznych. Większość rodzin ma tylko jeden posiłek dziennie, a przeciętne miesięczne dochody nie przekraczają 60 dolarów.
Statystyki są porażające:
– ponad 1,2 mln sierot w kraju (z czego 800 tys. to ofiary AIDS),
– 20 tys. dzieci żyje/pracuje na ulicy,
– 12% dzieci w wieku 5–14 lat to dzieci pracujące.
W Makululu, gdzie mieszka około 80 000 osób, aż co czwarte dziecko jest sierotą. Wiele z nich wychowują samotne babcie w wieku ponad 60 lat, same ledwo wiążące koniec z końcem, ciotki lub starsze rodzeństwo. Olbrzymie skażenie wody i środowiska ołowiem sprawia, że wiele dzieci choruje na różne choroby. W całej dzielnicy działa tylko jeden ośrodek zdrowia, w którym brak podstawowych leków. Szkoły są przepełnione – w jednej klasie uczy się nawet 60 dzieci, a dla wielu nie starcza miejsc.
Sytuację pogorszyło zamknięcie głównych zakładów pracy – kopalni ołowiu i cynku w 1994 r. oraz fabryki tekstylnej Mulungushi Textiles w 2017 r. Brak zatrudnienia, wzrost inflacji i rosnące ceny żywności sprawiły, że wiele rodzin rozpadło się, a tysiące dzieci zostało bez opieki.
W związku z tym i innymi wydarzeniami sytuacja w Makululu stała się dramatyczna i brak zatrudnienia sprawił, że w największej i najbiedniejszej dzielnicy, w Makululu ludzie nie mieli gdzie pracować, zarabiać i nie mieli funduszy na utrzymanie rodziny. To się odbiło bardzo mocno na dzieciach. Rodzice nie mieli funduszy na utrzymanie i wysłanie dzieci do szkoły. Dużo rodzin było rozbitych i na tym cierpiały najbardziej dzieci. Wielu z nich kończyło i kończy na ulicy, gdzie żebrząc starają się cokolwiek zarobić na wyżywienie i często wspieranie rodziny, gdzie bardzo często jest problem pijaństwa, zażywania narkotyków, etc. Dzieci nie chodzą do szkoły, wieloma z nich nie ma kto się opiekować. To właśnie praca z dziećmi ulicy jest naszym priorytetem – mówi ks. Piotr Gozdalski, misjonarz, salezjanin pracujący w Makululu.
Misja salezjanów w Makululu
Salezjanie Księdza Bosko przybyli do Kabwe w 1987 roku, a od 2015 roku prowadzą nową parafię św. Jana Bosko w Makululu. Oprócz posługi duszpasterskiej zajmują się oni edukacją i pomocą dzieciom osieroconym oraz żyjącym w skrajnej biedzie.
W Centrum Don Bosco funkcjonują:
– Przedszkole dla 120 dzieci;
– Szkoła podstawowa dla 930 uczniów;
– Szkoła średnia dla 350 młodych ludzi;
– Dwa domy dla dzieci ulicy – Ciloto 1 i Ciloto 2, w których przebywa obecnie ponad 60 podopiecznych. Obecnie w domu dziecka – Ciloto 1 – przebywa 56 podopiecznych, a w Ciloto 2 na dzień dzisiejszy jest 11 podopiecznych.
Liczby te często się zmieniają, gdyż zdarza się, że niektórzy z nowych podopiecznych niestety czasem wracają na ulicę, bo przyzwyczajenie jest mocniejsze. Ale też niektórych udaje się zintegrować z ich rodzinami – kiedy są na to gotowi.
Szczególnie ważna jest pomoc dzieciom, które nigdy nie chodziły do szkoły lub musiały ją porzucić z powodu biedy. Salezjanie dają im drugą szansę – możliwość rozpoczęcia nauki nawet w wieku 10–14 lat. Dzięki przyspieszonemu programowi, dzieci mogą nadrobić zaległości i z czasem włączyć się w normalny system edukacji.
Droga dziecka z ulicy do domu Don Bosco nie jest łatwa. Nie można ich po prostu zabrać siłą – trzeba zyskać zaufanie, rozmawiać, przekonać, że życie może wyglądać inaczej. Na ulicy dzieci szukają jedzenia, snu i zapomnienia – często sięgając po kleje, alkohol czy narkotyki.
Pomagamy wyrwać dzieci z ulicy i dać im szansę na lepsze jutro. Do tego potrzebujemy ludzi, którzy będą pracować na ulicy, rozmawiać z dziećmi, wspierać ich i przekonywać, że życie na ulicy, branie substancji odurzających, by zapomnieć o głodzie, samotności, bezradności to nie jest dobre rozwiązanie. Potrzebujemy osób, które dotrą do tych dzieci i poprzez rozmowę, zajęcia zachęcą ich do przyjścia do Ciloto, by zacząć nowe życie. Potrzebujemy także osób, które będą się opiekowały tymi dziećmi, kiedy są w Ciloto, bo wymagają one dużo wsparcia i nieustannej obecności. Bez tych osób nie jesteśmy w stanie dotrzeć do dziesiątków i setek potrzebujących dzieci. Tych dzieci nie można po prostu zabrać z ulicy, lecz trzeba przekonać je, by same zdecydowały się przyjść do nas. Trzeba z nimi rozmawiać i pokazać im możliwość innego życia i dać nadzieję na inne, lepsze jutro.
Mamy już kilka osób, które na niewielką sumę poświęcają całych siebie, by wspierać te dzieci. Osoby te jednak mają swoje rodziny i muszą z czegoś żyć. Dzieło się rozrasta co otaczamy opieką coraz więcej dzieci, docieramy do coraz większej liczby potrzebujących dzieci. Wspieramy ich w najpotrzebniejszych rzeczach i dajemy pomoc. Wsparcie projektu da dziesiątkom i setkom dzieci nowe szanse w życiu, zerwanie z ulicą i substancjami odurzającymi i rozpoczęcie nauki. W naszej szkole naukę zaczynają tylko ci, którzy nie mieli szans w normalnym wieku zacząć szkoły i u nas zaczynają w wieku ponad 10 lat, a normalnie powinni zacząć w wieku 6 lat. Część z nich udaje się po czasie zreintegrować z rodziną, jeśli jest to możliwe i bezpieczne. Inne zostają w domach Don Bosco na dłużej – aż staną na nogi i będą gotowe rozpocząć samodzielne życie – opowiada ks. Piotr.
Dlaczego potrzebne jest wsparcie
Misja w Makululu rozwija się dynamicznie, ale brakuje środków, by objąć opieką wszystkie potrzebujące dzieci.
Potrzebne są fundusze na:
– wynagrodzenia dla wychowawców pracujących z dziećmi ulicy,
– żywność, ubrania i środki higieniczne,
– leki i pierwszą pomoc medyczną,
– zajęcia edukacyjne i rehabilitacyjne dla nowych podopiecznych.
Każda złotówka, każde wsparcie finansowe lub modlitewne pomaga ratować konkretne dzieci. To nie tylko walka z biedą – to walka o godność, dzieciństwo i przyszłość.
Twoja pomoc może zmienić życie dziecka w Makululu. Dołącz do nas i pomóż wyrwać dzieci z ulicy!