Dom dla chłopców ulicy w Sudanie Południowym
Sudan Południowy to najmłodsze państwo świata. Niestety, uzyskanie niepodległości nie oznaczało dla jego mieszkańców życia w pokoju. Doświadczyli już okrucieństwa dwóch wojen domowych, a sytuacja wewnętrzna jest wciąż napięta. Kraj ten uważany jest za obszar bardzo wysokiego ryzyka, nadal trwają tam walki na tle politycznym i etnicznym, na skutek których najbardziej cierpi ludność cywilna, a zwłaszcza kobiety i dzieci. Wg danych UNICEF 19 000 dzieci zostało przymusowo wcielonych do grup zbrojnych. Głęboki kryzys ekonomiczny sprawia, że ceny żywności są niezwykle wysokie (7,5 miliona mieszkańców jest zależnych od dostaw żywności), a system opieki zdrowotnej i edukacji funkcjonują bardzo słabo (prawie 2,5 mln dzieci – 68%! – nie uczęszcza do szkoły).
Wau to drugie co do wielkości miasto w Sudanie Południowym. Szacunkowa liczba dzieci ulicy wynosi prawie 1 800, i wciąż rośnie. Są to chłopcy średnio od 10 do 18 roku życia.
Dlaczego znaleźli się na ulicy?
Wiele z nich zdecydowało się na opuszczenie swoich domów w wioskach, gdyż rodziny nie są w stanie zaspokoić ich podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, dostęp do edukacji czy ubrań. Dużo ucieka z rodzin przemocowych, z problemami alkoholowymi. Część z nich to zdemobilizowane dzieci-żołnierze, osoby powracające z obozów dla uchodźców. W ostatnim czasie wzrasta też liczba uchodźców z ogarniętego wojną Sudanu. Żyjąc na ulicy, pozostawione bez opieki i dachu nad głową, zmuszone są kraść, aby przetrwać kolejny dzień. Wiele z nich cierpi z powodu skrajnego wyczerpania, wygłodzenia i ciężkich chorób.
Zbudujmy dom…
Salezjanie w Wau prowadzą szkołę podstawową i zawodową. Widząc ogromną potrzebę, wiele lat temu utworzyli Centrum Pomocy Dzieciom Ulicy. Starają się zapewnić im podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie, opieka medyczna, zajęcia rozwojowe, nauka angielskiego, przygotowanie do pójścia do szkoły. Starszych zaś uczą zawodu, a także zapewniają wsparcie psychologiczne i, na ile to możliwe, reintegrację z rodziną.
Aktualnie z ich pomocy korzysta na stałe 37 chłopców – na tyle pozwalają warunki. Młodsi śpią w małym budynku, na ziemi, nie mają łóżek ani materacy. Starsi śpią na zewnątrz, bo nie ma wystarczająco miejsca. W porze deszczowej mokną…
Na zajęcia przychodzi czasem 60 osób, ale potrzeby są o wiele większe. Ośrodek pełni funkcję centrum kryzysowego, i jest dostępny o każdej porze dla każdego chłopca, który potrzebuje pomocy.
Niestety, wystarczy zobaczyć kilka zdjęć i materiał filmowy żeby przekonać się, że miejsce to nie spełnia kompletnie żadnych standardów i nie przypomina domu, choć dla wielu chłopców i tak jest najlepszym, jaki kiedykolwiek mieli… Wyzwaniem jest też brak stałego dostępu do prądu, więc w chwili obecnej chłopcy jedzą kolację po ciemku. Nie da się też zorganizować zajęć po zachodzie słońca.
Chcemy wesprzeć salezjanów w budowie domu z prawdziwego zdarzenia, który będzie mógł pomieścić 100 chłopców i każdemu z nich zapewnić bezpieczne miejsce do spania. W domu znajdą się: kuchnia, jadalnia, sypialnie, prysznice, toalety, sala do zajęć, pokój do rozmów indywidualnych, pokój medyczny do udzielania pierwszej pomocy oraz pomieszczenie dla personelu, dzięki któremu będzie on mógł czuwać nad chłopcami przez całą dobę.
Żeby łatwiej było informować Was o postępach zbiórki, postanowiliśmy podzielić ją, wg przesłanego nam rzeczywistego harmonogramu prac, na następujące etapy:
Koszty materiałów:
Etap I (uzbierane): fundamenty i prace ziemne – koszt 11 550 zł;
Etap II (uzbierane): wieniec stropowy i wieniec główny – 29 270 zł;
Etap III (uzbierane): prace murarskie – 27 320 zł;
Etap IV (uzbierane): prace dekarskie – 91 700 zł;
Etap V (uzbierane): płyta sufitowa – 54 650 zł;
Etap VI (uzbierane): drzwi i okna – 25 300 zł;
Etap VII (uzbierane): prace tynkarskie – 15 110 zł;
Etap VIII (uzbierane): posadzka – 9 520 zł;
Etap IX (uzbierane): terakota – 35 770 zł;
Etap X (uzbierane): prace malarskie – 10 140 zł;
Koszt pracy pracowników:
Etap XI (zbiórka aktualnie prowadzona): 77 580 zł
Zachęcamy do zapoznania się z historiami chłopców oraz Wolontariuszek z Sudanu Południowego.