Podobieństwa i różnice.
Witajcie Kochani!
Odzywam się do Was po dwóch miesiącach swojej misji w Zambii w Kazembe. Pierwsze doświadczenia już za mną, choć mam wrażenie, że każdy dzień, mimo powtarzającego się rytmu, przynosi coś nowego.

Cały tydzień jest zaplanowany, tak że każdy zna swoje obowiązki i miejsce pracy. Dzięki temu szybko wdrożyłam się w tutejszą codzienność. Dzień staram się rozpocząć Mszą Świętą, by zdobyć więcej siły i cierpliwości na to, co czeka mnie w danym dniu.
W godzinach porannych mamy pracę przydzieloną od księży, a popołudniu oratorium, które zawsze jest przepełnione dzieciakami i różnymi atrakcjami. Góruje piłka nożna; sama często jestem chętna, żeby z nimi zagrać, dołączyłam też do treningów. Na początku wszyscy zwracali się do mnie: „Muzungu” czyli 'biały’. Z kolejnymi treningami chłopcy pytali i starali się zapamiętać moje imię. W końcu zaczęli krzyczeć: „Paulina!”, gdy chcieli, żebym do nich podała piłkę, co przyniosło mi dużo radości. Często też sami zapraszają mnie, żebym z nimi zagrała, co sprawia, że czuję się tutaj potrzebna.
Przychodząc do oratorium witam ogrom uśmiechniętych dzieci, zbijam z nimi piątkę lub żółwika – nikt nie lubi być pominięty. Każdy tutaj chcę trochę uwagi dla siebie, a ja staram się im ją dać. Po pracy w oratorium każdy z nas ma różne obowiązki; moim głównie jest wyjście na spacer z psem, gdy tylko znajdę wolny czas. Lubię wieczorne spacery, zachody słońca i gwieździste niebo. Wszystko to przynosi mi trochę wytchnienia po całym dniu. Może nawet pomaga mi się zatrzymać, bo mam wrażenie, że czas biegnie tutaj bardzo szybko – ale na to znalazłam wytłumaczenie! Zastanawiałam się, co tutaj do Was napisać i pewnego dnia zobaczyłam napis na ścianie w oratorium z cytatem św. Jana Bosko „Bądźmy zawsze radośni, a czas minie szybko”. Gdy tylko kolejny raz zobaczyłam ten cytat zrozumiałam w jednej sekundzie, że jestem tutaj szczęśliwa i nie zwracam uwagi, że kolejny tydzień znowu jest za mną.
Im dłużej się przyglądam – tym więcej widzę podobieństw. Wcześniej, obserwowałam i widziałam sporo różnic, wynikających z kultury, warunków życia, edukacji, podejścia do życia i pracy. Wszystko nowe i inne rzucało mi się w oczy – a im bliżej poznaję tutejszych ludzi, tym więcej widzę. Zauważam chłopców z marzeniami i kreatywne dziewczynki. Bijatyki na każdym rogu, ale kto z nas się nie kłócił i nie przepychał z kolegami, jak był młodszy? Widzę paczki przyjaciół, trzymających się razem każdego dnia – co przypomina mi moje dzieciństwo. Dziewczyny z kompleksami czy też zaczepki, świadczące o zainteresowaniu płcią przeciwną. Problemy zdrowotne, nałogi czy przemoc. To wszystko sprawia, że coraz bardziej ich rozumiem, bo kto z nas nie miał takich sytuacji lub z taką się nie spotkał ? Tak naprawdę niczym się nie różnimy, gdy głębiej spojrzymy w drugiego człowieka.
Oczy są zwierciadłem duszy, a ja je tutaj otworzyłam, by zobaczyć więcej, by postarać się zrozumieć i dostrzec w pełni drugiego człowieka.
