Jak wygląda życie na misji?

Od miesiąca jesteśmy w Chennai w Indiach, gdzie pomagamy na placówce „Don Bosco Beatitudes”.
Chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą codziennością, przemyśleniami i tym, czego do tej pory się nauczyliśmy. Sama placówka dzieli się na trzy grupy: Junior & Senior Boys, Nirmala Girls oraz Old Age Home – Dom Spokojnej Starości. Dla wszystkich tych osób to miejsce jest po prostu domem. Dzieci, które tu trafiają, zazwyczaj mają tylko jednego rodzica lub są całkowicie osierocone. Niestety, wiele z nich doświadczyło porzucenia, dlatego to miejsce jest dla nich tak ważne. Podobnie osoby starsze – również są odrzucone przez swoich najbliższych.
Nasz każdy dzień jest dość intensywny i ma swój stały, naturalny rytm, który często wyznacza poranna i wieczorna modlitwa z tutejszymi księżmi. Przed południem nasze kroki kierujemy do Old Age Home. Prowadzimy tam ćwiczenia dla seniorów, ale również dajemy im to, co najcenniejsze – obecność, uwagę i zwykłą rozmowę.

Seniorzy z Old Age Home

Następnie pomagamy w pracy biurowej, aby odciążyć lokalny personel w codziennych, administracyjnych zadaniach.

przed
po

Później czeka nas praca w szkole średniej oraz podstawowej. Nasze zajęcia z dzieciakami i z młodzieżą w obu szkołach, to przede wszystkim gry, zabawy i nauka tańca.

Zamiast tradycyjnych lekcji przy tablicy, stawiamy na naukę przez zabawę. Dzieci mają przy tym mnóstwo frajdy.

Późne popołudnia to czas na rozładowanie energii. Gramy z chłopakami w piłkę nożną lub siatkówkę, co zawsze budzi mnóstwo emocji i pozwala zacieśniać relacje. Mamy z Patrykiem też chwilę na własny rozwój i regenerację – ja regularnie chodzę na siłownię, a Patryk robi kurs żonglowania dla chłopaków.

Piłka nożna
Jednym z moich ulubionych punktów dnia są zajęcia z żonglerki dla
chłopców z internatu. Uczy ich to
cierpliwości, systematyczności oraz dążenia do celu

Wyjazd na misję uczy pokory. Pokazuje, że nie musisz znać tysiąca słów w obcym języku, aby stworzyć z drugim człowiekiem prawdziwą relację. Czasem wystarczy po prostu być, uśmiechnąć się i podać komuś pomocną dłoń.
Każdy dzień tutaj utwierdza nas w przekonaniu, jak ogromne znaczenie ma wsparcie z zewnątrz.
Dzięki darczyńcom możemy tu być i dawać tym wspaniałym ludziom nasz czas, uwagę i energię.
Wasza pomoc bezpośrednio przekłada się na uśmiech tych dzieci i chwilę radości dla seniorów.
Dziękujemy, że jesteście w tym z nami.


Pozdrawiamy,
Arek i Patryk – wolontariusze SWM