Monte Salvado – kraina koloru pomarańczy i tysiąca powodów do fiesty

Jest sobotnie przedpołudnie, słońce już dość mocno grzeje wysoko na niebie, ale w cafetalu (plantacja kawy) nie czuje się tego gorąca, ponieważ rośnie on w dolince osłoniętej stromymi zboczami, gdzie niewiele jest płaskiego terenu, kawa rośnie na tych zboczach w cieniu wysokich drzew, ponieważ lubi półcień. Plantacja przypomina dżunglę, choć może trochę bardziej uporządkowaną, nie mniej jednak można by się w niej z łatwością zgubić. Co jakiś czas zza krzaków wyłaniają się i chowają na nowo postacie wychowanków Monte Salvado, zbierających ziarna kawy do zaplecionych na plecach atadorów (materiał, który po odpowiednim owinięciu tworzy coś na kształt hybrydy worka i plecaka). W tle słychać szum potoku płynącego przez środek cafetalu, śpiew ptaków i delikatne rozmowy. Nagle pojawia się chwilowe poruszenie i pada złowrogie słowo “avispa” (rodzaj osy o czarnym ubarwieniu i wielkości szerszenia), ktoś przypadkiem natrafił na ich gniazdo, tym razem wielkości piłki ręcznej, ale na szczęście nie zrzucił go i nie skazał wszystkich dookoła na atak rozwścieczonych os – nie mniej jednak, ziarna z tego krzaka kawy i kilku dookoła nie zostaną zebrane tym razem. Avispa to nie jedyne zagrożenie ze strony natury, które nas czeka w cafetalu, są też wielkie pająki tworzące swoje sieci wielkości metra kwadratowego, włochate gąsienice, których dotknięcie skutkuje poparzeniem skóry, węże, oraz niezliczone rodzaje mrówek o mniej lub bardziej agresywnym przysposobieniu i muszki gryzące każdy fragment odsłoniętej skóry. Ale nie ma co się skupiać na zagrożeniach, kiedy wokół panuje przyjemny wilgotny chłodek, a nad naszymi głowami latają tukany, kolibry i inne rajskie ptaki, bo to miejsce nosi w sobie jakąś cząstkę raju…no chyba, że przystaniesz za długo na mrowisku, co od razu sprowadzi cię z powrotem na ziemię :)

Plantacja kawy – cafetal, przypomina tropikalną dżunglę
Przy okazji zbiorów kawy zbiera się także banany dojrzewające niemal w każdym miejscu na terenie Monte Salvado
Kawę, podobnie jak pomarańcze, zbiera się do atadora – specjalnie owiniętej chusty tworzącej worek
Dzieciaki z radością prezentują zebrane przez siebie ziarna i wracają do szkoły
Naszym głownym zadaniem podczas wielkich zbiorow jest dokarmianie i pojenie młodych pracowników
My rownież, kiedy możemy, przyłaczamy się do zbiorów
Maszyna wyłapuje ziarna kawy, następnie suszą się one na słońcu ok. 3 dni i mogą już być przeznaczone do wypalenia i konsumpcji
Chwila odpoczynku podczas pracy przy zbiorach kawy
Chłopcy z internatu uwielbiają w gorące dni orzeźwić się na moment w strumieniu płynącym przez środek Monte Salvado

Gdzieś w południowo-wschodniej części Peru, tam gdzie ostatnie części lasów tropikalnych Amazonii wspinają się coraz wyżej w kolejne pasma Andów, w dolinie rzeki Yanatile, będącej jednym z pierwszych dopływów dorzecza Amazonki, leży kraina zwana Monte Salvado. To tutaj, ok. 50 lat temu, Salezjanie założyli swoja misję, kupili ponad 60 hektarów terenu na zboczu góry i zbudowali na nim swoje dzieło, które z biegiem lat stało się centrum kształcenia i wychowywania młodzieży, nie tylko z najbliższej okolicy, ale i z całego regionu sięgającego po wysokie góry i głęboką dżunglę. W dzisiejszym poście będzie trochę więcej o niezwykłym klimacie tego miejsca i jego połączeniu z naturą i lokalną społecznością.

Sercem Monte Salvado jest oczywiście szkoła i internat dla chłopców, o których wspominaliśmy już w poprzednich postach, ale jego integralną część tworzy również cały ekosystem zbudowany dookoła. Należą do niego hektary plantacji pomarańczy i kawy, pola kukurydzy, juki i kurkumy, oraz rosnące między nimi bananowce, drzewa awokado, mango, cytryny, mandarynki i wielu innych. Są też krowy, przechadzające się całymi dniami między drzewami pomarańczy, czasem kąpiące się w rzece, a czasem zjadające ubrania chłopców, którzy nieopatrznie wywiesili je zbyt blisko ogrodzenia, hoduje się tu również świnie, kury, kaczki i świnki morskie, które obok lamy i alpaki są jednym z symboli regionu Cusco.

Przełom kwietnia i maja to okres, w którym rozpoczynają się zbiory kawy, a kończą się zbiory pomarańczy, przy których koncentrowała się praca praktycznie od grudnia. Trzy razy w tygodniu, a momentami codziennie z Monte Salvado wyjeżdżała ciężarówka załadowana ok. 10 tonami pomarańczy. Większością zbiorów zajmują się co prawda pracownicy etatowi, jednak chłopcy z internatu również odgrywają ważną rolę w zbiorach, a pomarańcza stanowi stały element ich diety. W międzyczasie dojrzewały także owoce mango. W styczniu i lutym, zapach dojrzewającego, a może bardziej rozkładającego się na ziemi mango, był stałym elementem otoczenia w całej okolicy, gdziekolwiek by się nie pojechało (trochę jak u nas z jabłkami pod koniec lata). Mimo godzin zbierania i przetwarzania, nie byliśmy w stanie tego wszystkiego zjeść. Podobnie z awokado (nazywanym w Peru powszechnie palta, słowo wywodzące się z języka quechua, którym posługiwali się Inkowie, i którym do tej pory komunikuje się duża część społeczności andyjskich). Awokado rosnące w tym regionie może być wielkie niemalże jak melon, i kiedy dojrzewa jest koloru czarnego, drzewo na którym rośnie jest wielkości naszego dębu, tak więc zbieranie jego owoców nie jest najprostszym zadaniem; nie dość, że trzeba się wysoko wspinać, i sięgać daleko po owoce wiszące na samym końcu konarów, gdzie oczywiście może nas też czekać wspomniana już wcześniej avispa, albo ostro siekające mrówki, to jeszcze osoba łapiąca owoce na dole musi nieźle uważać, żeby nie dostać nim w głowę, bo taka palta może ważyć ponad kilogram i jest twarda jak kamień. Są również mniejsze odmiany zielonego awokado, bardziej przypominające to, które znamy z polskich sklepów, ale czarne awokado zdecydowanie wygrywa pod względem smaku i soczystości swojego miąższu. Cały ten ekosystem napędza niewielki potok przecinający teren Monte Salvado, dostarczający wodę do kranów, systemów nawadniania upraw oraz hydroelektrowni, dającej prąd całemu dziełu. To fantastyczne, że dzięki wodzie z potoku Monte Salvado jest praktycznie samowystarczalne, jeśli chodzi o podstawowe zasoby; z drugiej jednak strony w momencie suszy, która może się pojawić w drugiej połowie roku, całe dzieło może zostać na kilka tygodni bez wody i prądu, natomiast w porze deszczowej na początku roku, nadmiar deszczu powoduje, że woda w potoku jest zmieszana z całym błotem spływającym z góry, co zapycha hydroelektrownie i powoduje przerwy w dostawie prądu i dokładnie taka sama jak w potoku (czyli koloru brązowego) leci z kranu (biorąc wtedy prysznic, człowiek nie wie czy się myje czy jeszcze bardziej brudzi). Ta synergia z naturą, z jednej strony jest więc błogosławieństwem, z drugiej zaś czasem bywa problematyczna. 

Mural na jednej ze ścian szkoły w Monte Salvado, podkreślający wagę więzi między Bogiem, człowiekiem i naturą
Chłopcy z internatu podczas zbiorów
Nasze maluchy rownież pomagały w załadunkach pomarańczy
Banany dojrzewające tuż za oknem internatu
W momencie kulminacyjnym zbiorów kawy zdarza się, że wszyscy uczniowie szkoły w ramach jednego z bloków zajęciowych wychodzą wspólnie na zbiory
Zbiory awokado z wysokiego drzewa – ktoś wchodzi na górę i zrzuca po kolei owoce – jedno po drugim
Jeden z pracowników przypomina chłopakom jak prawidłowo używać maczety – jednego z podstawowych narzędzi pracy w tym regionie Peru
Chłopcy z internatu w Monte Salvado codziennie popołudniu szukają krów pasących się na 15-hektarowej plantacji pomarańczy i zaganiają je na noc do zagrody
Wypalanie trawy jest standardowym procederem w przygotowaniu pola na kolejne uprawy; chłopcy pilnują, aby ogień nie wymknął się spod kontroli i nie rozprzestrzenił na inne obszary
Uczniowie w Monte Salvado uczą się wszystkiego co może ich spotkać w czasie pracy na gospodarce, także uboju i obróbki kurczaków
W Monte Salvado znalazło sie rownież miejsce na basen otoczony plantacją pomarańczy, w którym wypoczywają wychowankowie internatu
Strefa kibica na finał Ligi Mistrzów UEFA w sypialni chłopaków w Monte Salvado

Maj jest szczególnym miesiącem dla naszego regionu Yanatile, świętuje się w nim zarówno ważne daty związane z lokalną administracją, jak i ważne święta salezjańskie. Każde z nich jest okazją do tańców, marszów, procesji i zabawy, stąd niemal przez cały miesiąc na każdym kroku ktoś gdzieś ćwiczy układy taneczne, tworzy dekoracje lub gotuje poczęstunek dla zebranych uczestników. Odbywały się różne zawody sportowe, biegi maratonowe, zawody kolarskie, a nawet wyścigi motocyklowe. Ważnym elementem uroczystości były  także procesje, marsze i tańce uliczne. Lokalna społeczność przywiązuje do nich niezwykle wielką wagę, każda grupa – czy to zawodowa, czy społeczna, parafialna czy przedstawiciele lokalnych społeczności prezentowali się w czasie marszu, który był całodniowym wydarzeniem. Od rana wszystkie grupy ustawiały się do przemarszu główną ulicą i czekały na swoją kolej, również całe Monte Salvado przemaszerowało, zaczynając od wszystkich uczniów w strojach galowych, następnie nauczyciele i pracownicy przeszli równym krokiem, który ćwiczyli przez kilka dni tydzień wcześniej, podnosząc w newralgicznym momencie nogi do kąta 90° niczym zawodowi żołnierze na defiladzie. Zwieńczeniem całego miesiąca wydarzeń było święto Maria Auxiliadora (czyli Matki Bożej Wspomożenia Wiernych – patronki Salezjanów), było ono poprzedzone 9-dniową nowenną, w czasie której co wieczór w kościele odbywało się nabożeństwo kończące się poczęstunkiem przygotowanym codziennie przez inną grupę. W przeddzień tegoż święta obchodzi się uroczystą wigilię Maria Auxiliadora, zaczyna się ona mszą świętą o 19:00, a następnie do północy odbywają się uroczyste tańce na głównym placu miasteczka przed wystawioną figurą Matki Bożej. Dosłownie Maryja została zaproszona do oglądania śpiewów i tańców z okazji jej święta, niemal cały rok słyszeliśmy o tych tańcach, i wszyscy zapewniali nas, że nie może nas to ominąć. Prezentowały się grupy z lokalnych społeczności oraz z sąsiedztwa, wszyscy w kolorowych strojach, w aranżacjach mających swoje korzenie w czasach prekolumbijskich, a wszyscy zebrani gromadzili się wzdłuż ulicy, podziwiali, dopingowali i biesiadowali, ponieważ zewsząd serwowane było jedzenie i przekąski. Chwilę przed północą odbył się pokaz fajerwerków, a równo o północy uroczyste błogosławieństwo i równie uroczyste schowanie figury do kościoła. Kolejnego dnia, w dzień święta odbywa się wielka procesja z figurą Matki Bożej ulicami Quebrady. W czasie procesji grupy taneczne tańczą swoje układy przy akompaniamencie orkiestry, i zmieniają się w posłudze niesienia figury, która zatrzymuje się w newralgicznych miejscach (jak np. posterunek policji, szkoła, internat) – w ten sposób Maryja błogosławi każde z nich i osoby w nich pracujące. Tego samego dnia popołudniu, na nowo główna ulica zamienia się w miejsce tańców i zabawy do późnych godzin nocnych. Pod koniec maja odbywały się również tańce przed wizerunkiem Jezusa Señor de Qoyllority, którego kult jest bardzo rozpowszechniony wśród społeczności andyjskich. Na placu przed kościołem stworzono specjalny ołtarzyk przyozdobiony w kolorowe materiały, mrugające światełka i świeczki, ludzie przynosili i kładli przy nim także swoje obrazki Señor de Qoyllority, przez 2 dni grała orkiestra, tańczyły grupy w kolorowych strojach i dookoła odbywało się wielkie gotowanie, ucztowanie i zabawa. Maj w naszej dolinie Yanatile jest trochę jak karnawał w Rio, tylko na mniejszą skalę, bez kamer, komercji, gdzieś daleko w głębi gór.

Przez cały maj, codziennie rano przed rozpoczęciem zajęć w szkole odbywało sie uroczyste wnoszenie figury Matki Bożej
Wspólne wypieki z dziewczynkami z internatu
Tance uliczne w przeddzien świeta Matki Bożej Wspomożenia Wiernych
Dziewczynki z internatu tanczące w wigilię święta Matki Bożej Wspomożenia Wiernych
Uroczysta procesja z figurą Matki Bożej niesiona przez dziewczynki z internatu
Uroczyste tańce podczas procesji
Podczas parady uczniowie prezentowali sie rownież z narzedziami pracy
W biegu maratonowym w najmłodszej grupie brał rownież udział nasz Tadzio
Zawody motorowe odbywajace się na ulicach miasteczka
Na zawody łucznicze przyjechali myśliwi ze społeczności mieszkających w dalekich rejonach dżunglii amazońskiej
Wieczorne tańce przed wizerunkiem Señor de Qoyllority
Chłopcy z internatu wykonujący swój taniec w dniu wspomnienia św. Dominika Savio
Przedstawiciele lokalnych społeczności pojawili się na marszu w swoich regionalnych strojach