Eliza i Ula jako animatorki podczas obozu wakacyjnego w Etiopii

Cała kwota potrzebna na projekt to 13 000 zł
5% już jest/12 270 zł do końca
Wpłacam

Gdzie? W Awassie w Etiopii

Jest to miasto w południowej części Etiopii, leżące ok. 270 km od stolicy Etiopii – Addis Abeby. Leży na wysokości 1 708 m n.p.m. przy jeziorze o nazwie – Awassa.

Jak? Organizując letnie kolonie dla dzieci w dwóch szkołach

Będą to dwa 3-tygodniowe obozy. Jeden odbędzie się w szkole znajdującej się w centrum Awassy, drugi – na jej obrzeżach. Wraz z lokalnymi animatorami postarają się, by dzieciaki dobrze przeżyły ten czas, ucząc się i bawiąc przy tym!

Z kim?

Podczas tych 2 miesięcy wolontariuszki będą wsparciem dla sióstr Misjonarek Miłości.

POZNAJ NASZE WOLONTARIUSZKI

Eliza Kur

Studentka psychologii, z ciągłym uśmiechem na twarzy, zafascynowana podróżami i ludźmi. Miłośniczka książek i aktywnego spędzania czasu. Latem wyjeżdża do Etiopii prowadzić obóz dla dzieci.

 

 

Ula Sikora

Studiuje pedagogikę poskramia największego wroga dzieci – nudę. Jej samej „nuda” niestraszna – pomiędzy nauką, pracą i wolontariatem czyta książki, jeździ na rolkach i co najmniej raz w roku pędzi odetchnąć górskim powietrzem. W tym roku z radością przegoni dziecięcego wroga w górzystej Etiopii.

DLACZEGO MISJE?

Ula: Moja misja tak naprawdę zaczęła się już kilka lat temu tu – w Polsce. Rozpoczęła się od spotkań w Salezjańskim Duszpasterstwie Młodzieżowym “Megafon”, gdzie dojrzewałam do kolejnych decyzji. Będąc animatorem i wychowawcą, nabierałam przekonania, że chcę uczyć i wychowywać. Z nadzieją, że marzenia się spełniają, przyszłam na spotkanie Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. Gdy słuchałam świadectw innych wolontariuszy, miałam wrażenie, że moje walące serce wyskoczy i samo poleci za granicę. Dzięki Bogu – jadę cała :D

Eliza: Z miłości do Boga, ludzi i dzieci. Sam pomysł chyba powoli kiełkował w moim w sercu od początku liceum. Po to, by później obudzić się ze zdwojoną siłą pewnego letniego wieczoru 3 lata temu. Trafiając na niedzielę misyjną w swojej parafii, usłyszałam świadectwo misyjne jednej z  naszych wyjeżdżających wolontariuszek i wtedy chyba zrozumiałam, że jejuuuuuu ja też chce jechać! Od zawsze chciałam! Tak powolutku zaczęła się moja przygoda z wolontariatem, z misjami i trwa do dzisiaj.

Szukamy wspomożycieli w Niebie i na Ziemi.

Wolontariuszki proszą o wsparcie pokrycia kosztów ich przelotu, wiz, szczepień i ubezpieczenia.

Facebook