Ala i Hania jako animatorki na obozie wakacyjnym w Etiopii

Cała kwota potrzebna na projekt to 11 144 zł
100% już jest

Około 40% mieszkańców Etiopii żyje poniżej granicy ubóstwa, co oznacza, że prawie połowa Etiopczyków musi przeżyć za około 4 zł dziennie. Bieda, głód, słaby dostęp do wody i częste choroby to trudna rzeczywistość większości mieszkańców Dongory. Miejscowe siostry zwróciły się do nas z prośbą o pomoc w organizacji obozu wakacyjnego dla najuboższych dzieci z parafii. Chcą aby ten czas był dla nich odskocznią od niełatwej codzienności – okazją do zabawy, nauki i modlitwy.

Hania Przegon i Ala Kalinowska jadą, aby dzielić się swoją energią, radością, wiarą i umiejętnościami.

POZNAJ NASZE WOLONTARIUSZKI

Alicja Kalinowska

Studentka inżynierii mechanicznej i materiałowej. Lubi czuć się potrzebna. Na co dzień stara się obdarowywać innych tym, co dla niej najcenniejsze – uśmiechem. Z radością wpatrzona w przeszłość i z niegasnącą nadzieją w przyszłość. Wie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dlatego też wie, że jej misja ma większy sens, niż to się może wydawać.

 

 

Hanna Przegon

Magister inżynier Ochrony Środowiska, pracująca jako bhp’owiec. Brzmi poważnie – nic bardziej mylnego, gdyż poczucie humoru to jej drugie imię. Wszędzie jej pełno, rzeczy nie możliwe załatwia od ręki, a na cuda każe poczekać do paru dni, aż zacznie działać Duch Święty. Oprócz logistyki uwielbia pracę z dziećmi.

 

 

DLACZEGO MISJE?

Dzieci, do których jedziemy z pomocą, niczym nie zasłużyły na często ciężki los, jaki je spotkał. Myśląc o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi i mieszkańcami tej samej planety, stworzonych, jak wierzymy, przez tego samego Boga mamy poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Żyjemy w kraju, w którym tak naprawdę mamy wszystko, by przeżyć, a nawet ponadto (czekoladę, ubrania z nowej kolekcji, wygodne buty i smartphone, które wymieniamy stale co dwa lata), Inni natomiast, nie mają możliwości nauki, a nowa para sandałów jest odległym marzeniem. Chcemy coś zrobić, zmienić otaczającą nas w Etiopii rzeczywistość.

Nie tylko damy tym dzieciom prezenty w postaci paru piłek, skakanki czy miski ryżu, ale przede wszystkim zamierzamy podzielić się sobą, naszym czasem, zainteresowaniem ich osobami, naszą wiedzą oraz pokazać naszą chrześcijańską wiarę, która pchnęła nas do tego wyjazdu. Nie zapewnimy im całkowitego szczęścia, ale damy poczucie, że dla nas są ważni. To jest nasz cel i to jest nasza misja.

Dzięki Twojemu wsparciu zostaną opłacone koszty przelotu, ubezpieczenia i niezbędnych szczepień.

Facebook