Woda to życie! Misja salezjańska w Republice Środkowoafrykańskiej

W Bangui, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej za oknem jest już ciemno, noc. Niesamowity hałas dociera z holu dla młodzieży, gdzie zgromadziło się kilkaset chłopców, którzy oglądają mecz piłki nożnej i żywo kibicują. Mecz jest dla tutejszych chłopaków jedyną rozrywką w trakcie wieczorów.

– Bangui to miasto, które jest stolicą tego kraju dwa razy większego od Polski i gdzie nadal jest niewiele dróg asfaltowych, a większość to drogi gruntowe w bardzo złym stanie, poorane koleinami. Większość z nich przypomina potoki górskie, ponieważ miasto jest położone z jednej strony na wzgórzu. W ciągu całej naszej pracy dziennikarskiej w różnych częściach świata, trzeba powiedzieć, że jest to najuboższy kraj w jakim dotychczas byłem – mówi ks. Roman Sikoń.

– Cieszy nas fakt, że pomoc z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego dociera właśnie w to miejsce i do tych ludzi na różne sposoby. Pomoc ta wspiera parafian salezjanina ks. Artura Bartola SDB m.in. w kopaniu studni, nie głębinowych tylko kopanych, czyli powstają w taki sposób jak to się dzieje w Polsce. Misjonarz już zorganizował budowę w swoim życiu misyjnym kilkudziesięciu takich studni. I my wspieramy ten projekt. Nawet na trzeba podziwiać, że nawet tutaj na misji, gdzie się obecnie znajdujemy nie ma bieżącej wody. Są tu bardzo duże trudności z wodą. Sami nie mamy dostępu do bieżącej wody i korzystamy ze studni pompowanej ręcznie, tak jak i większość mieszkańców tego miasta – dodaje ks. Sikoń.

– Ks. Artur Bartol to wzór do naśladowania, nie myśli o sobie, rozpoczyna budowy kolejnych studni w tej miejscowości wokół stolicy RCA. Na co dzień, Misjonarz pokazuje nam trudne realia życia. Trudne nie tylko pod względem materialnym, ale też pod względem sytuacji społeczno-politycznej w RCA. Wojna domowa – bo są różne opinie na ten temat. Wielu z rebeliantów – grup muzułmańskich rebeliantów, którzy zaatakowali i przejęli władzę w tym kraju pochodziło z państw ościennych tj. z Czadu, Sudanu, więc sytuacja jest bardzo skomplikowana. Wojna teoretycznie się zakończyła, ale w praktyce napięcie nadal jest wielkie. Nocami da się słyszeć strzały, my nie opuszczamy terenu misji salezjańskiej. Nawet w noce świąteczne i dla nas bardzo uroczystej Wielkiejnocy dochodziło w okolicy do walk. Nie wiemy między kim a kim, ponieważ wiele broni jest stale w rękach mieszkańców tego kraju. Tak wygląda tutejsza codzienność. Żeby nie skupiać się na negatywach, trzeba popatrzeć na wspaniałą pracę i warto podkreślić pracę kościoła katolickiego, salezjanów, ale także misjonarzy diecezji tarnowskiej – podsumowuje filmowiec.

Misje są tutaj skromne i piękne i nie dzięki wielkim budynkom, kościołom… Wszystkie misyjne placówki są pełne naszych braci i sióstr, którzy otrzymują podstawową pomoc zarówno edukacyjną jak i zdrowotną oraz w każdy inny sposób. Jak i przede wszystkim pomoc duszpasterską, duchową.

Z Republiki Środkowoafrykańskiej ks. Roman Sikoń SDB i Michał Król

Pomagam potrzebującym w Republice Środkowoafrykańskiej w zakupie leków, środków opatrunkowych do przychodni w Galabadja

Facebook