Wspomnienia, wzruszenia i nowe wyzwania – relacja z 20-lecia SWM

Po mediach społecznościowych już od pewnego czasu krążyły krótkie klipy, każdy opatrzony hasłem „20 historii na 20 lat” albo „20/20”. Można było spotkać zaproszenia na wspólne świętowanie i zdjęcia z pierwszych lat działalności SWM. Każdy wolontariusz, dawny i obecny, otrzymywał maile i SMSy. Kulminacja tego wszystkiego nastąpiła w niedzielę 27 sierpnia 2017, kiedy wszyscy związani z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym – Młodzi Światu zebrali się w Wioskach Świata.

Tak naprawdę świętowanie rozpoczęło się już poprzedniego dnia, w sobotę. Do obecnych wolontariuszy, którzy zakończyli całodniową pracę nad przygotowaniami, zaczęli dołączać inni – tacy, którzy działali w wolontariacie 5, 10 i 20 lat temu. Zebraliśmy się wspólnie przy zastawionym stole i wspominaliśmy. Wyprawy misyjne każdego z przybyłych, zabawne anegdotki z misji, problemy. Nie zabrakło zdjęć 403 wolontariuszy, którzy w przeciągu tych 20 lat wyjechali na misje. A całość spotkania okraszały nowe znajomości, bo choć wspólnie tworzymy jedno dzieło, każdy zobaczył niejedną nową twarz.

W niedzielę dołączyli do nas darczyńcy i dobroczyńcy misji, a także wielu innych gości i ludzi w różny sposób związanych z misjami. Zebraliśmy się wspólnie na Eucharystii w Wioskach Świata. W nietypowej scenerii i w pięknym słońcu ks. Adam Parszywka SDB, wieloletni prezes SWMu, mówił o powołaniach, jakie spotkał przez ostatnie 20 lat. Opowiadał o aniołach, jak sam ich nazwał, które w SWMie znalazły możliwość wejścia pomiędzy ludzi, którzy ich potrzebowali. Swoje życzenia i błogosławieństwo przesłał także Ksiądz Generał. Po Mszy Świętej przyszedł czas na wspomnienia i podziękowania. Ilość zrealizowanych projektów i zmienionych serc jest ogromna, a za każdym wolontariuszem wyjeżdżającym na misje kryło się wielu cichych bohaterów, którzy ten wyjazd umożliwiali i wspierali.

Oczywiście nie mogło zabraknąć dobrej zabawy w Wioskach Świata. Po części oficjalnej i obiedzie każdy otrzymał kawałek urodzinowego tortu i zaproszenie do podróży dookoła świata. Na każdym kontynencie oprócz niesamowitych domków i strojów czekały dodatkowe atrakcje. Można było popróbować sił w strzelaniu z łuku, wypić kolorowego misyjnego drinka, pomalować mapę świata, puszczać bańki albo po prostu zrelaksować się na hamaku w strefie chill-out. Wszystko to odbywało się przy dźwiękach muzyki na żywo. Dla przybyłych gości zagrał boliwijski zespół Ahaju Fusión Boliwia, a góralskim tańcem i śpiewem uraczył nas Zespół Majeranki.

Wioski zostały odwiedzone przez tłum dzieci zafascynowanych każdym nowym odkryciem i dorosłych zaintrygowanych odmienną kulturą. Wspólne świętowanie 20-lecia działalności SWM stało się kolejną okazją do pokazania umiejętności i zaangażowania jego wolontariuszy. Każda osoba, która opuszczała Park, była zadowolona z wizyty i podniesiona na duchu.

Każdego roku ostatnia niedziela sierpnia była rezerwowana przez wolontariuszy i dobroczyńców SWM na wspólne świętowanie. W tym roku było podobnie, ale jednak – inaczej. Nie świętowaliśmy tradycyjnego Dnia Wdzięczności, ale dziękowaliśmy Bogu i sobie nawzajem za 20 lat owocnej współpracy. Niezwykła okazja uczyniła 27 sierpnia 2017 niezapomnianym dniem. To zdecydowanie była niedziela oceniona 20/20.

Daria Sosna

A jak ten czas zapamiętają nasi wolontariusze?

Spotkanie w Krakowie na 20-lecie SWM było dla mnie mocnym wydarzeniem. Dobrze przygotowany, wielokulturowy program oddal misyjny klimat. Bardzo cenię sobie wspólną modlitwę podczas Mszy Świętej w Wioskach Świata. Jednak to, co najbardziej odczułem, to wyjątkowe poczucie wspólnoty z ludźmi, którzy bezinteresownie pragną poświęcić się drugiemu człowiekowi. Ten czas był dla mnie dużym pocieszeniem oraz natchnieniem do odkrywania na nowo mojej misji w świecie.

Tomek Bukłaho, wolontariusz w Peru w latach 2009-2010

20 lat wolontariatu – to dla mnie piękne świętowanie, świętowanie z ludźmi ale też z Tym, który jest Panem serca – Jezusem. To On spojrzał na mnie kiedyś z miłością i 20 lat temu zaprosił aby jechać na misje i służyć Mu w krajach Afryki. Świętowanie 20 lat wolontariatu to możliwość spojrzenia wstecz i podziękowania Jezusowi za to, że ponad 20 lat temu popatrzył w moje serce, zapewnił o ogromnej miłości i zaprosił…. Jego pełne miłości spojrzenie i zaproszenie okazało się być piękną przygodą, ale też byciem w Jego służbie. A cóż może być piękniejszego?! Daj Mu szansę i sam zobacz!

Grażyna Czeczot, wolontariuszka w Kenii, Malawi i Zambii w latach 2001-2005

SPOTKANIE 20 LAT SWM TCHNĘŁO NOWĄ NADZIEJĄ. Obchody 20 lecia powstania SWM były nie lada uroczystością. Organizacyjnie przygotowane na 6 z plusem! Na co dzień większość z świeckich misjonarzy prowadzi „normalny tryb życia”: poranne zrywanie się z łóżka, chodzenie do pracy, codzienne trudy i szarość dnia dotyka przecież każdego z nas. To spotkanie pokazało jak bardzo jesteśmy zakręceni w codziennych obowiązkach, ale pozwoliło również oderwać się od nich i przypomnieć nasze najpiękniejsze chwile i przygody spędzone w dalekich krajach i innych cywilizacjach dzieląc niejednokrotnie głód i niedostatki z ludźmi, do których byliśmy posłani. Osobiście wielką radość sprawiły mi spotkania z całymi rodzinami, które wyrosły z SWM :), radość i entuzjazm naszych dzieci biegających beztrosko po Wioskach Świata, napawały mnie optymizmem i dały nadzieję, że może nasze marzenia o wyprawie na misje spełnią się znów, ale tym razem będą to wyjazdy naszych dzieci:)

Agata Pala – Sadza, wolontariuszka w Zambii w 2005 roku

20-lecie SWM-u było dla mnie wyjątkowym wydarzeniem. Przeżyłam piękny czas: radości, refleksji, wzruszenia… Spotkałam wiele osób – wolontariuszy, których nie widziałam nawet kilkanaście już lat. Przytulając na powitanie Ewę Juszczyk (dzisiaj już Gwiżdż) łzy wzruszenia spływały mi po policzkach. To był dla mnie taki symboliczny moment, kiedy cała ta moja „przygoda” w SWM-ie – jakby w ułamku sekundy – stanęła mi przed oczami. Poczułam wszystkich tych ludzi, którzy przez te wszystkie lata w SWM-ie byli/są razem ze mną. Oni wszyscy są jakąś cząstką mnie. Wszystkich mam w sercu. Na widok Grażyny Czeczot z Gliwic podskoczyłam z radości jak mała dziewczynka :) No i Julcia – nasza urocza Słowaczka – dotarła do nas z mężem i synkiem… I Agatka Pala (dzisiaj już Sadza) z synkiem i córką Jadzią :) Przeżyłam ogromną radość z każdego spotkania, ogromną. Teraz moje serce przepełnione jest wdzięcznością za cały ten weekend, za wszystkie osoby z którymi mogłam się zobaczyć. Jestem wdzięczna za te wszystkie moje lata doświadczeń w SWMie, a jest to już mój 17-sty rok tej pięknej przygody. Mimo wielu trudności i również i ciężkich, trudnych chwil, które doświadczyłam w pracy misyjnej, nie żałuję ani chwili. Wręcz przeciwnie… to między innymi wolontariat, Afryka, moje wyjazdy misyjne ugruntowały mnie w jakiś sposób i spowodowały, że jestem taką, a nie inną osobą.  Do tego dochodzą jeszcze moje afrykańskie przyjaźnie… – równie piękne, głębokie…; wszyscy pracownicy SWM-u z którymi miałam/ mam okazję pracować; księża i misjonarze… Każda osoba, którą miałam okazję poznać w SWM-ie, czy dzięki SWM-wi w jakiś sposób wpłynęła na mnie, wzbogaciła mnie i moje życie. Doceniam każdą z tych relacji. Wolontariat tworzą naprawdę PIĘKNI (sercem) ludzie… :)
Jadzia Karlak, wolontariuszka w Malawi

Facebook