Peru: Podążając w cztery strony świata

W San Lorenzo poza oratorium głównym są cztery mniejsze, do których chodzimy na zmianę raz z tygodniu w towarzystwie jednego z animatorów.  Zajęcia prowadzimy w kaplicach, na drodze przed kaplicą lub na pobliskich boiskach. Kaplice zazwyczaj ogrodzone są płotem wykonanym z desek połączonych drutem kolczastym, na którym łatwo można przebić zarówno piłkę jak i ręce.  Po za tym raz w miesiącu w poniedziałek, w poszczególnych oratoriach jest Msza Św., a przed nią wspólne zabawy.

La Union

Jest to najlepiej wyposażone oratorium. Oprócz ławek są także stoły, tablica, siatka do gry w siatkówkę oraz stół do piłkarzyków, który udało mi się zreperować wspólnie z jednym z animatorów – Jarolem. Po dotarciu na miejsce dzwoni się dzwonem by oznajmić wszem i wobec otwarcie oratorium. Dzieciaki wtedy przybiegają i rozpoczyna się zabawa. Dzieciaki są bardzo pomysłowe, tu zobaczyłam jak z klocków jenga buduje się kościół oraz jak można grać w piłkarzyki zastępując piłeczkę mandarynką.

Peru_San Lorenzo_bkozak_la union1 Peru_San Lorenzo_bkozak_la union2 Peru_San Lorenzo_bkozak_la union3 Peru_San Lorenzo_bkozak_la union4

Las Flores

Idąc do Las Flores przechodzi się przez most, po jego przekroczeniu już z oddali słychać okrzyki dzieciaków „hermana”- tzn. „siostra” i ostatni odcinek drogi pokonujesz w towarzystwie grupki dzieciaków. Tu niestety dzwonowi brakuje serca i żeby go uruchomić należy celnie rzucić kamieniem i gotowe- dźwięk dzwonu rozprzestrzenia się po okolicy. Główną atrakcją w kaplicy są filary i okna, po których można się wspinać. Jest to ulubione miejsce ucieczki, gdy bawimy się w berka. Świetną kryjówką jest także stół z figurą Matki Bożej,przed zamknięciem kaplicy koniecznie należy sprawdzić czy pod obrusem nikogo nie ma.

Peru_San Lorenzo_bkozak_las flores2 Peru_San Lorenzo_bkozak_las flores1 Peru_San Lorenzo_bkozak_las flores3 Peru_San Lorenzo_bkozak_las flores4

Monzantes

Idąc do oratorium, należy po drodze krzyczeć, że otwiera się oratorium, bo dzwonu tutaj nie ma. Gdy ktoś usłyszy wołanie lub zobaczy, że nadchodzimy biegnie z otwartymi ramionami, aby nas przywitać. Kaplicę stanowi zadaszony plac z ławkami, ogrodzony płotem, przez który niektóre dzieciaki zaglądają, by sprawdzić co się dzieje. Gdy wyjdziesz, aby ich zaprosić do wspónej zabwy znikają, by za chwilę ponownie się pojawić. Dzieciaki uwielbiają rysować, i pod koniec dnia zostajemy obdarowane plikiem rysunków z naszymi podobiznami i nie tylko.

Peru_San Lorenzo_bkozak_mozantes4 Peru_San Lorenzo_bkozak_mozantes3 Peru_San Lorenzo_bkozak_mozantes2 Peru_San Lorenzo_bkozak_mozantes1

Carabanchel

Najdalej położone oratorium, trasa zajmje około 40 minut piechotą. Jesteśmy pierwszymi wolontariuszkami, które prowadzą tu zajęcia. Jest tu mała kaplica, do której wchodząc należy przejść przez wysoki próg, pomiędzy deskami, które stanowią drzwi. Najmłodszych uczestników należy przenieść. Nieopodal jest boisko, gdzie chodzimy grać w piłkę nożną, siatkówkę czy bawić się w berka. Podczas zabawy większość osób gubi buty i po zakończeniu trwają poszukiwania właściwej pary.

Peru_San Lorenzo_bkozak_carabanchelo4 Peru_San Lorenzo_bkozak_carabanchelo3 Peru_San Lorenzo_bkozak_carabanchelo2 Peru_San Lorenzo_bkozak_carabanchelo1

Zarówno my jak i dzieciaki z niecierpliwością oczekujmy na wspólne zabawy, by radośnie spędzić czas.

Beki, San Lorenzo

Zostań wolontariuszem misyjnym!

Facebook