Cartoon children cz.2

Do Ibadanu  przyjechalysmy z mnostwem pomyslow i inspiracji dyktowanych naszymi doswiadczeniami. Rzeczywistosc jednak pokazala, co tak naprawde oznacza bycie elastycznym nauczycielem-wychowawca-animatorem, gdyz nasz sposob pracy, metodyka nauczania czy pomysly na dyscypline znacznie roznia sie od tutaj stosowanych. Jak wiec wyglada edukacja w Nigerii i jak odnajduja sie w niej dzieci?

Mimo, ze dzieci w domu posluguja sie lokalnymi jezykami, to obowiazujacym w szkole jest urzedowy jezyk angielski, rozpoczynajac od etapu wychowania przedszkolnego, ktore nie jest tutaj obowiazkowe, a wrecz jest przywilejem. W miescie mozna znalezc prywatne placowki, na wioskach niestety o przedszkolu mozna tylko pomarzyc. Wszelkie panstwowe placowki reprezentuja niestety bardzo niski poziom – dotyczy to wszystkich szczebli edukacji (poza uniwersytetami, w ktorych w przeciwienstwie do nas nauka jest platna). Budynki szkolne sa bardzo skromnie wyposazone, pozbawione pradu, nie wpominajac juz o braku pomocy dydaktycznych. Czesto zaaranzowane sa w zle oswietlonych, prostych barakach. Obowiazkowo jednak kazda sala wyposazona jest w tablice, takze w przedszkolu. To ona stanowi centrum procesu przekazywania wiedzy uczniom, ktory niestety oparty jest na schemacie pamieciowego uczenia sie przez glosne powtarzanie za nauczycielem. Nauczyciele scisle trzymaja sie utartych schematow, od ktorych nie lubia robic wyjatkow. A dzieci bardzo sie do tego przyzwyczajaja i szkola juz od najmlodszych lat kojarzy im sie wlasnie z takim stylem pracy.  Niestety wciaz powszechne jest tutaj stosowanie kar cielesnych. Uczniowie czuja sie bardziej ukarani wowczas, kiedy musza kleczec cala lekcje na kamieniach, niz kiedy maja do wykonania dodatkowe zadanie.

Mimo, ze wiekszkosc naszych  dzieci nie miala wczesniej mozliwosci chodzenia do przedszkola, to niektore z naszych propozycji budzily zdziwienie i dzieci potrzebowaly czasu, aby sie z nimi oswoic, a my musialysmy modyfikowac nasze propozycje do mozliwosci i umiejetnosci podopiecznych. I tak np. w kolorowankach dzieci wypelnialy kolorem tylko… kontury. Po wprowadzeniu  bardziej prostych obrazkow, demonstracji sposobu uzywania kredki i wypelniania nia obrazkow kolorowanie stalo sie mozliwe i lubiane. Podobnie bylo z puzzlami. Mimo, ze wykorzuystywalysmy te z duzymi i prostymi elementami, potrzeba bylo dokladnego pokazu, wielu prob wspolnego dopasowywania czesci, az wreszcie dzieci byly w stanie robic to samodzielnie

Po naszych propozcyjach przyszedl czas na zajecia prowadzone przez lokalne animatorki. Z ich propozycji oraz z prowadzonych na ten temat  rozmow wynikalo, ze nawet w przedszkolu stosowany jest sytem klasowo –lekcyjny oparty na stalym schemacie: dzieci siedza skupione wokol tablicy, a  nauczuyciel swoj dzien rozpoczyna od sprawdzenia zeszystow z zadaniami domowymi. Nastepnie zapisuje nowy material, ktory dzieci i uczniowie przepisuja do zeszytow, a nastepnie powtarzaja wspolnie i pojedynczo, az kazdy nauczy sie tego na pamiec. Niestety podobnie jest z wprowadzaniem liter i liczb.  Dzieci poznaja ich znaki graficzne, lecz maja problem z podaniem wyrazu rozpoczynajacego sie na dana gloske lub mimo, ze potrafia pieknie liczyc, wskazujac przy tym cyfre na tablicy. Lecz wystarczy zmienic kolejnosc przy odpytywaniu lub poprosic o wskazanie zbioru  o okreslonej liczbie elementow, a zadanie staje sie niemozliwe do wykonania. Jako przyczyne takiej metodyki nauczania podano nam brak dostepu do srodkow dydaktycznych oraz przepelnione klasy, w ktorych jest nawet po 45 osob! Problem zbyt licznych klas jestesmy w stanie zrozumiec, gdyz sami spotykamy sie z nim u nas w Polsce. Natomiast pierwszy problem mozna uleczyc kreatywnoscia, wykorzystujac najprostsze i wszedzie dostepne materialy, jak kamyki czy patyczki z galazek. Tutaj jednak trudno sie spotkac z tego typu rozwiazaniami i kreatywne myslenie wciaz stanowi – nazwijmy to nie duzy problem, lecz jak mawia nasza Agnieszka – ogromne  wyzwanie.

 

Przedstawiciele Cartoon Children:

Joshua– nasza przytulanka. Kazdy dzien  rozpoczyna smutna minka i nierzadko pierwsze chwile w klasie spedza w naszych ramionach, teskniac za bratem bedacym w starszej grupie. Jednak i w tym przypadku czas okazuje sie bardzo pomocny- juz co raz rzadziej slychac zarowno jego, jak i innych dzieci placz. Gdy uplynie chwila, usmiechniety Joshua, biega po sali, smieje sie i rozmawia… duzo rozmawia. Jest to nasza mala gadula. Z racji jego mlodego wieku czesto tez zasypia w ciagu dnia, mocno w nas wtulony.

Charly– urwis o twarzy aniolka. Najmlodszy uczestnik naszej grupy, ktory nie daje o sobie zapomniec przez caly dzien. Zwraca uwage nie tylko nasza, animatorow, ale i dzieci. Jak? Z rozesmiana buzia biega po sali bijac i gryzac przypadkowe dzieci. Jednak jego ulubionym sposobem wyrazania uczuc jest… przytulanie! Jakie? Bardzo mocne, polaczone z wbijaniem raczek w twarze i sciskanie jej jak.. plasteliny. Wciaz nie dajemy za wygrana i kazdego dnia na nowo probujemy nauczyc go jak wspolpracowac, jak sie zachowywac, co wolno, a czego nie.Z racji jego wieku nie jest to latwe zadanie, ale powoli udaje sie zauwazyc jak malutkimi kroczkami maly Charly robi postepy. Jest to wielka radosc moc to obserwowac.

Peter i Paul– blizniaki o niekonczacej sie energii. Poczatkowo kontakt z nimi sprawial nam duza trudnosc. Pochodza z kraju, gdzie urzedowym jezykiem jest francuski. W pierwszych dniach mowa ciala okazala sie najskuteczniejsza, jednak ku naszemu zadowoleniu w obecnej chwili chlopcy rozumieja co sie do nich mowi, problem zostaje tylko z posluszenstwem, ktorego wciaz ich uczymy.

Adelumi– przedszkolna maskotka. Poczatki byly bardzo ciezkie. Adelumi plakal za kazdym razem, kiedy siostra przyprowadzala go, podczas wspolnego rozpoczecia, do naszej grupy. Powodem byly przede wszystkim nasze biale, dotad mu nieznane twarze, ale i tesknota. Jednak mozna smialo stwierdzic, ze teraz jest to jedno z najspokojniejszych i najgrzeczniejszych  dzieci. Z radoscia bawi sie z innymi, goni za pilka i podbiega by sie przytulic.

Asia i Ania

P.S. od Agnieszki: W ostatnich dniach nie brakowalo okazji do swietowania, szczegolnie okazji urodzinowych. Sposrod nich jedna byla dosc wyjatkowa, bo to urodziny ksiedza Bosko. Podazajac jego przykladem, kazdego z obozowiczow – choc misje to nie rurki z kremem- czy to w klasie, czy w czasie zabaw nalezy WYCHOWAĆ dobrych chrześcijan i uczciwych obywateli.

P.S. od Kamili: Od kilkunastu dni po calym Youth Centre rozchodzi sie melodia ‘jestes zyciem mym’, ktora wszystkich skutecznie ‘zarazila’. Pomimo znajomosci wersji angielskiej, ktorych nauczylam ich na lekcji muzyki, wciaz slysze glos Emmanuela, ktory spiewa tylko jedno zdanie- o dziwo w jezyku polskim- ‘Jezu, jakze to mozliwe?’. I tez sie nad tym zastanawiam… :)

Facebook