Tam gdzie zawracają bociany

Jeszcze do końca nie wiem jak opisać to co chcę opisać i na tym zakończę wstęp tego wpisu i przejdę do sedna, a raczej do wstępu.

Tytułem wstępu

W końcu zakończyliśmy planowanie nowego roku. To ciekawe, planować rzeczy, które z człowieczego punktu widzenia nie mają szans na realizację, ale na szczęście to nie człowieczy punkt widzenia się liczy w tym co robimy, ale Boży punkt widzenia, który o lata świetlne przewyższa nasze oczekiwania i możliwości.

Jak zatem planować coś z Bożego punktu widzenia? W sumie to nie wiem do końca bo cały czas się tego uczę. Zatem dziś trochę o Bożym planowaniu.

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” Taki oto plan przedstawił na Pan Bóg! Kiedyś zaplanował coś czego do dzisiaj nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć.  Powiedział też „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.”

Zatem mając te teksty w głowie i myśląc o wielkich planach staraliśmy się nie wyobrażać sobie jak to będzie. Bo będzie przecież tak jak ON tego chce i tyle.

Wolno i szybko

Chociaż w Peru czas biegnie powoli to niektóre rzeczy dzieją się bardzo szybko. Otóż ksiądz zaczął budowę warsztatu z prawdziwego zdarzenia i chcąc niechąc nasza misja będzie dobiegać końca w ośrodku Salezjańskim. Będą tu potrzebni wolontariusze bardziej fachowi w spawaniu i mechanice samochodowej, a niestety w tych rzeczach nie mogę nazwać siebie nawet przedszkolakiem, więc pora ustąpić miejsca bardziej doświadczonym.

Wspólnoty, którym pomagamy zaczynają działać same z siebie dzięki młodym ludziom dla których Pan Bóg to pierwszorzędna sprawa. I w najlbliższym czasie nie będą potrzebowały już tak troskliwej opieki zatem powoli trzeba się wycofywać w cień, aby oni mogli przejąć pałeczkę. Oratorium żyje już praktycznie własnym życiem ponieważ młodzież, która przez ostatnie 2 lata wyrastała w oratorium teraz zaczyna zajmować się swoimi młodszymi kolegami. Przed nami jeszcze tylko kilka miesięcy zajęć z nimi, aby wydoskonalić ich w prowadzeniu katechezy, gier i zabaw i zaprowadzania porządku.

No tak, ale miało być o tych planach.

Planowanie

Skoro wszysko w Majes zbliża się ku końcowi to postanowiliśmy założyć nową misję w Peru. Hmmm, zabrzmiało to zbyt prosto, ale tak to mniej wiecej pojawiło się w naszej głowie, a my tę myśl obrobiliśmy i zaczęły pojawiać się sygnały, które wskazywały, że będzie to dobra rzecz, ale to temat na osobny wpis. Co zrobiliśmy?

Wybraliśmy najbiedniejszą część Peru, a mianowicie wysokie Andy na wysokości między 4000-5000m n.p.m. Gdzie cywilizacja jeszcze nie zagościła na dobre, gdzie ludzie nie usłyszeli jeszcze Dobrej Nowiny o Chrystusie, gdzie ludzie bardziej wegetują niż żyją, gdzie ludzie i zwierzęta zamarzają z zimna ponieważ w zimie panują ekstremalne skoki temperatury od 25 stopni na plusie w dzień do -20 w nocy, a domy są żadnego ogrzewania, gdzie blisko 90% żyje w ekstremalnej biedzie i spożywa maksymalnie jeden posiłek dziennie.

Ruszamy tam, chociaż jeszcze nie wiemy gdzie dokładnie to będzie, ruszamy tam w zespole ludzi, którego jeszcze nie ma, ale który Pan Bóg już przygotował, ruszamy tam pełni obaw, ale z wiarą i nadzieją, której tam nie ma, ale zagości, ruszamy tam z kapitałem, którego jeszcze nie ma, ale który Pan Bóg już dla nas przygotował. Ruszamy tam z jeszcze większym zespołem wspierającym bo wierzymy, że są jeszcze osoby, które dołączą do nas pomagając nam modlitwą i finasowo. Wierzymy, że Pan Bóg przygotował dla nas parafie w Polsce, w których będziemy mogli zagościć i opowiedzieć o tym co Pan Bóg robi w Peru.
Może pomyślicie – nie no zwariowali z dwójką małych dzieci jechać tam gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzie psy szczekają …., i gdzie zawracają bociany. Kiedy tak czytam to o czym piszę, sam sobie tak myślę, ale wierzę, że te myśli nie są naszymi myślami i te plany nie są naszymi planami. Bo skoro wysłał nas tu Bóg i dzieją się takie rzeczy jak się dzieją, a my powierzamy mu to w modlitwie to nie ma innej opcji trzeba płynąć pod prąd.

To takie, krótkie i dziwne streszczenie naszej strategii działania na ten nadchodzący rok.  Wierzymy, że uda nam się zrealizować wszystko z Bożą pomocą i już prosimy was, abyście modlili się o to z całego serca. Cieszymy się też, że zagościmy w Polsce  szybciej niż myśleliśmy bo już w sierpniu tego roku. Od Polski zaczniemy nasza przygotowania do zakładania misji. Mamy nadzieję, że uda nam się spotkać ze wszystkimi wspierającymi oraz odwiedzić wiele parafii.

Z BOGIEM

Facebook