Po drugiej stronie muru

Dochód z tegorocznej edycji Orawy Dzieciom Afryki wesprze szkołę techniczną (Don Bosco Technical College) w Chingoli w Zambii, gdzie pracują polscy misjonarze – ks. Mariusz Skowron oraz ks. Sławomir Bartodziej.

To, co rzuca się w oczy, to mur. Fantazyjnie kolorowy. Najbardziej rozpoznawalny element salezjańskiej placówki misyjnej w Chingoli. 10 lat temu grupa wolontariuszy SWM Młodzi Światu pracowała tu przez kilka miesięcy, ozdabiając mur ogrodzeniowy placówki malowidłami, które nie są przypadkową abstrakcją, ale plastyczną fabułą opowieści zawierającej różne fragmenty z życia św. Jana Bosko oraz salezjańskiej szkoły i oratorium. Z tego muru słyną tutejsi Salezjanie. Ale nie tylko.

Do Centrum Młodzieżowego Don Bosco w Chingoli każdego dnia ściągają dziesiątki młodych ludzi spragnionych nauki, zabawy, kontaktu z rówieśnikami, a często także kromki chleba i słowa otuchy, czyjejś uwagi. Salezjanie prowadzą tu szkołę techniczną i oratorium. Od roku, czyli od momentu, gdy przeniesiono do Chingoli prenowicjat, placówka stała się także domem formacyjnym.

Po pierwsze: uczyć!
Don Bosco Technical College cieszy się dobrą renomą, którą potwierdzają co roku wysokie wyniki osiągane przez studentów na państwowych egzaminach końcowych. W ciągu ostatnich dwóch lat zdawalność egzaminów była stuprocentowa, co jest wielkim osiągnięciem i dumą dla szkoły. W dziale komputerowym mieliśmy najlepsze procentowo wyniki w całej Zambii. Pan Bóg łaskaw. Mała szkoła, ale ma specyficznego ducha. – mówi z dumą ks. Mariusz Skowron, dyrektor szkoły zawodowej w Chingoli.

Szkoła oferuje kursy, dzięki którym studenci zdobywają praktyczne umiejętności i dobre przygotowanie do wykonywania zawodu. Salezjanie kształcą tu m.in. przyszłych murarzy, stolarzy, rolników. Największym zainteresowaniem cieszą się kursy komputerowe oraz kursy dla ślusarzy-mechaników. Zajęcia prowadzą wykształceni Zambijczycy, którzy mieszkają w domu dla nauczycieli, znajdującym się w obrębie placówki. Dyplom ukończenia Don Bosco Technical College stanowi gwarancję znalezienia dobrej pracy, a tym samym przepustkę do lepszego życia. O takich perspektywach większość młodych Zambijczyków może tylko pomarzyć. Fakty mówią same za siebie. Szkoły są płatne. Wszystkie bez wyjątku. Wciąż wiele dzieci nie chodzi i nie będzie chodzić do szkoły. Ogólnie w Zambii oficjalnie zatrudnionych jest ok. 5% całej ludności. Praca to wielkie osiągnięcie młodego człowieka, wielki sukces – mówi ks. Skowron.

Chętnych do nauki w salezjańskiej szkole jest więcej niż wolnych miejsc. Salezjanie pragną poszerzyć swoją działalność i otworzyć nowe kursy, by stworzyć szansę edukacji kolejnym młodym Zambijczykom. Potrzebne jest jednak odpowiednie zaplecze, umożliwiające przeprowadzanie zajęć w godnych warunkach. Już dziś, biorąc pod uwagę obecną ilość uczęszczających do Don Bosco Technical College studentów, budynek szkolny wydaje się stanowczo za mały. Około 150 uczniów spędza codziennie wiele godzin w dusznych, niskich i małych pomieszczeniach. Niektóre lekcje odbywają się w starym zardzewiałym, blaszanym kontenerze, takim do wożenia towarów. Rolę okien pełnią wycięte w nim dziury. Tam wchodzą uczniowie i się uczą. Chcielibyśmy też wybudować stawy rybne, aby móc realizować kurs rolniczy z pełnym programem wymaganym przez zambijskie ministerstwo edukacji – opisuje trudną sytuację ks. Skowron.

orawa_2011_pomoc-3

Młodzi w centrum świata
Oratorium. Słowo-klucz salezjańskiego charyzmatu. Miejsce stworzone z myślą o młodych, którym ks. Jan Bosko – wyjątkowy święty, przyjaciel dzieci i młodzieży świata, założyciel Zgromadzenia Salezjańskiego – poświęcił całe swoje życie. To młodzi stanowią centrum świata. To oni budują przyszłość, która zaczyna się już dzisiaj. Jakie są potrzeby młodych mieszkańców Zambii? Na pewno wielu jest takich, którym bardzo potrzeba lepszego i bardziej zróżnicowanego jedzenia, lub choćby lepiej rozwiniętego rolnictwa. To samo dotyczy dostępu do nowoczesnej medycyny i ogólnego podniesienia standardu życia, zwłaszcza na wsiach. Ci Zambijczycy, z którymi miałem do czynienia, potrzebują dobrej edukacji, począwszy od elementarnych szkół, a skończywszy na szkolnictwie zawodowym, technicznym i wyższym. Jestem pewien, że wielu tutejszym ludziom niska jakość nauczania przeszkadza bardziej w pełnym rozwijaniu się, niż problemy wynikające z mentalności, czy biedy – mówi Kuba Wczelik, wolontariusz SWM Młodzi Światu, który od półtora roku pracuje w placówce misyjnej w Chingoli.

Coś więcej niż zabawa
Salezjańskie oratorium to miejsce, gdzie może przyjść każdy. U wejścia wisi ogromna, pomarańczowa tablica z szyldem oraz podobizną ks. Bosko, który pogodnym uśmiechem wita każdego wchodzącego. Obok zdjęcia duży napis – „Don Bosco – ojciec i przyjaciel młodzieży”. Codziennie po południu Salezjanie prowadzą tu zajęcia dla miejscowych dzieci i młodzieży. Do oratorium przychodzi nawet 250 osób. Zamiast wałęsać się bez celu i pomysłu, dzieci mogą udzielać się w prężnie działających tu sekcjach sportowych piłki nożnej, koszykówki, tenisa stołowego czy karate. W oratorium mają szansę rozwijać swoje umiejętności i zainteresowania – uczestniczyć w warsztatach teatralnych oraz grach i zabawach, organizowanych w ramach animacji czasu wolnego. Niezwykle ważnym punktem działalności oratorium są również spotkania formacyjne i uczestnictwo wychowanków we Mszy Świętej.

Potrzeby jutra
Przy budynku oratorium znajduje się duże boisko, a pod wielkimi szumiącymi na afrykańskim wietrze drzewami stoi ogrodowa huśtawka. Nie brakuje przestrzeni, jednakże zagospodarowanie terenu wymaga nakładu sporych środków finansowych. Misjonarze każdego dnia zmagają się z tą najbardziej przyziemną codziennością – koniecznością płacenia rachunków czy remontowania budynków, które w afrykańskim klimacie ulegają procesowi niszczenia znacznie szybciej, niż w Polsce. Już samo utrzymanie tak dużej placówki nie jest łatwe, a jakiekolwiek nowe inwestycje pozostają poza możliwościami finansowymi misjonarzy. Potrzeb jest wiele. Te najpilniejsze to chociażby przeciekający dach oratorium. Robimy, co możemy. Po wielu latach działalności i użytkowania sprzętu wszystko jak na zawołanie psuje się, musimy remontować dachy, mury, instalacje, maszyny, meble. Chcemy też zmienić nieco oblicze szkoły, otworzyć nowe działy. Pewne rzeczy się postarzały i jesteśmy zmuszeni odpowiedzieć na potrzeby rynku pracy. Jak tego nie zrobimy, pozostaniemy w tyle – podsumowuje ks. Mariusz Skowron.

Monika Laskowska

Facebook