Na drugiej półkuli czas biegnie jakoś szybciej

No i minął kolejny tydzień. Kiedy? Nie mam pojęcia. Na drugiej półkuli czas biegnie jakoś szybciej. Chociaż czasami, chyba bardziej niż dzieci, czekam na dzwonek obwieszczający przerwę.

Ten tydzień upłynął pod znakiem wczesnego wstawania, pożegnań i Kongresu Eucharystycznego i Maryjnego w Piura. Wczesnego wstawania, ponieważ zwykle wstaję tu przed 6 (co, dla tych, co mnie znają i wiedzą, że jak nie mam egzaminu, to trudno mnie wyciągną z łóżka, może się to okazać dziwne, ale wierzcie mi-o 6:20 jestem w kaplicy). A  w tym tygodniu albo wstawałam wcześniej, żeby jeszcze przed Mszą świętą przygotować naleśniki, albo by o 5 rano pojechać na lotnisko po…….kurczaczki, które później skrzętnie liczyliśmy i było 1339 piskląt. Albo też by kolejny raz pojechać na lotnisko, by pożegnać wolontariuszy z Hiszpanii. To ostatnie dokonało się dzisiaj. Tym samym nie tylko jestem jedyną kobietą we wspólnocie, ale tez jedyną świecką. No i przybyło mi obowiązków, za więcej rzeczy jestem teraz odpowiedzialna i tak jakoś pusto się zrobiło. Padre Santi, Paco i Jesús wracajcie!

W piątek rozpoczął się w Piura Kongres Eucharystyczny i Maryjny, w którym oczywiście wraz z katechetami i animatorami z oratorium uczestniczymy. Msze święte celebrowane są na ogromnym stadionie , który  zapełnia się ludźmi. Tzn.  dziś można było powiedzieć, że był pełen, co do jutra, to boję się to sobie wyobrazić, ponieważ ktoś wpadł na dziwny (i moim zdaniem chybiony) pomysł, by wszyscy mieszkańcy zgromadzili się na jednej Eucharystii  z tego względu w żadnym kościele w Piura w dniu jutrzejszym nie ma Mszy świętej. Idea może i piękna, chcieć zjednoczyć cały okręg przy jednym stole, ale w rzeczywistości nierealne. Starsze panie, które mieszkają w naszej okolicy będą miały problem z dotarciem na miejsce, podobnie dzieci, nie mówiąc już o tym, że wielu pewnie wyjdzie z założenia, że to za trudne i zostanie w domu.

Chciałam jeszcze napisać dlaczego w tym tygodniu wiele razy usłyszałam: „mala”,ale oczy same mi się zamykają, a jutro znów trzeba wstać wcześnie.

Facebook